""
20.02.2016r. Sobota – godz. 16:45.
Uczestnicy:
- Faren (Łukasz)
- Xandrill (Kacper)
- Aberald (Adam)
- MP (K.)
Czas trwania : ok 5h.
Po opuszczeniu kanałów pod zamkiem PG zza zawalonego muru obserwowali hordę nieumarłych, myśląc jak ją ominąć. Planowali udać się na wschód miasta, jednak ich plany zostały szybko pokrzyżowane. Niedaleko od nich usiadł kruk, duży, inteligentnie patrzący czarny ptak. Bohaterowie postanowili go zignorować i schować się w komnacie kanałów, z których dopiero co wyszli. Ich ruch jednak sprowokował ptaka do krzyku. Nieumarli zwabieni hałasem ruszyli biegiem w tym kierunku. Po długim pościgu, pełnym kluczenia w krętych uliczkach, przewracania wozów, a nawet podpaleniu budynku bohaterom udało się zgubić pościg.
Znaleźli się jednak w dziwnym miejscu. O ile można to nazwać miejscem - byli w samym środku… niczego. Niekończąca się równina, pokryta martwą trawą, z pasem martwego lasu. PG zaczerpnęli tu kilku godzin odpoczynku, byli niezwykle zmęczeni, a Faren ciężko ranny. Podczas swojej warty Xandrill usłyszał łamaną gałązkę. Zaalarmował więc towarzyszy. Po krótkiej naradzie wysłali łotrzyka na zwiad, sami czekając w gotowości. Długo nie wracał, więc postanowili udać się w tamtym kierunku. Po pokonaniu krótkiego odcinka znaleźli Farena. Oraz, co ciekawsze – kopie samych siebie. Drugi Faren wyszedł z krzaków za nimi. Zaobserwowali coś jeszcze. Stracili zmysły. Faren nie czuł zapachów, Xandrill nie mógł wydobyć z siebie głosu, a Aberald stracił czucie.
W tym miejscu docieramy do ciężkiego momentu. Zapanował chaos. Drakon – jak zawsze rwący się do walki – rzucił się na swoją podobiznę, próbując ją obezwładnić. Jednak jedyne co udało mu się osiągnąć to spowodować straszny hałas, wydawany przez dwóch bijących i gryzących się drakonów. Xandrill pewnie by rozwiązał problem dyplomatycznie, gdyby mógł mówić. Ale nie mógł, więc po prostu starał się rozdzielić drakonów. Został jednak obezwładniony przez niziołka, który to uargumentował faktem, że i tak mu się to nie uda, a może jeszcze sam oberwać. Zaraz potem… Niziołek wyciągnął broń i zaatakował drugiego niziołka. Każdy zaczął walczyć ze swoją podobizną – tylko tak mogli być pewni, że nie atakują swoich. Po krótkiej walce zniknęły trzy postaci. Jak można się domyślić – Drakon, Niziołek i Eladrin. Jednak pozostali nie odzyskali zmysłów.
Nie mieli pojęcia co robić, więc kontynuowali tułaczkę. Oczywiście cały czas towarzyszyły im kruki. Po pewnym czasie zdali sobie sprawę z obecności jakiegoś wroga. Pomimo próby ucieczki doszło do walki, z której zjawa uciekła. Szli dalej, aż dotarli do zdobionej, wielkiej bramy. Po przekroczeniu jej znaleźli się na cmentarzu. Postanowili poszukać grobu Callara, któremu na początku swojej przygody w tym miejscu obiecali, że dowiedzą się jak zginął. I faktycznie odnaleźli jego grób. Napis na nagrobku głosił: „Po przeżyciu 32 wiosen, zginął na zarazę.”. Bohaterowie rozkopali grób, zachęceni przez Xandrilla. Po długiej pracy, oraz równie długiej chwili mocowania się z trumną w końcu udało się im ją otworzyć. Wyskoczył z niej bezkształtny cień ze świecącymi na czerwono ślepiami. Zaatakował zbrojnego, któremu na pomoc skoczył dzielny niziołek. Po zwycięskiej, choć niemiłosiernie ciężkiej walce uświadomili sobie, że ich trzeci towarzysz zniknął bez śladu. Nawiedziły ich kolejne dwa kruki, choć inne od poprzednich. Te leciały powoli, zdawały się chcieć ich gdzieś zaprowadzić.
Podążając za ptakiem z zielonymi oczyma dotarli znów do grobowca. Aberald skoczył pierwszy, niestety jego wielka masa załamała rusztowanie pod trumną, więc runął jeszcze bardziej w dół. Kiedy się już pozbierał poinformował Farena o tym co tu jest, oraz że widzi korytarz. Kiedy znów byli razem ruszyli korytarzem, aż dotarli do komnaty z trojgiem drzwi i trzema dźwigniami. Złodziejskie umiejętności łotrzyka pozwoliły odnaleźć pułapkę, uruchamianą środkową dźwignią. Zza wszystkich drzwi dochodził dźwięk tłuczenia, jakby ktoś próbował się wydostać. Postanowili zaryzykować otworzenie pierwszych drzwi, kiedy pociągnęli dźwignię wypadł na nich Xandrill. Podejrzliwi, nie wiedzieli w końcu czy to nie sobowtór, a poza tym porzucił ich w walce, przesłuchali więc go. Aberald przypomniał sobie, że kiedyś słyszał, że zmiennokształtni nabywają wszystkie cechy humanoidów, których formę przybierają, lecz nie nabywają ich wspomnień i umiejętności. Zbrojny więc zapytał kapłana o kilka faktów z ich wspólnej przeszłości. Okazał się być prawdziwym Xandrillem, więc przyjaciele przywitali go z entuzjazmem.
Eladrin opowiedział towarzyszom o czym się dowiedział. Mianowicie, aby odzyskać zmysły musieli pokonać swoje sobowtóry. Otworzyli więc kolejno następnych dwoje drzwi i pokonali ukryte za nimi istoty, oraz zjawę, która pojawiła się znikąd.
Po walce swoje zmysły odzyskali Faren i Xandrill, których to sobowtóry zostały pokonane. Bohaterowie postanowili odpocząć w podziemnej komacie, która zdawała się być dość bezpiecznym miejscem. Kiedy wypoczęli, po kilku godzinach, postanowili się wydostać znów na powierzchnię. W tym celu zbrojny pożyczył niziołkowi zestaw wspinaczkowy, a kapłan linę, po czym utworzyli piramidę ze swoich ciał.
Kiedy wydostali się na powierzchnię sesja się zakończyła. (Niestety zapomnieliśmy się upomnieć o punkty doświadczenia). Z niecierpliwością oczekujemy kolejnego spotkania.
~Aberald