""
20.01.2016r. Środa – godz. 16:30.
Uczestnicy:
- MP (K.)
- Faren (Łukasz)
- Xandrill (Kacper)
- Aberald (Adam)
Czas trwania : ok 5h.
Po rozejrzeniu się przez bohaterów na parterze gildii, zauważyli w niej dwie klatki schodowe. Postanowili wybrać jedną z nich, i wejść na górę.
Pokój, w którym się znaleźli był dość niewielkich rozmiarów, znajdowało się w nim jedynie biurko oraz mała skrzynia. Nieostrożnie bohaterowie postanowili otworzyć ją, co aktywowało pułapki w całym pokoju. Ucierpiał na tym tylko Faren, którego noga została przebita przez włócznie, które wysunęły się z podłogi. Aberaldowi na szczęście z powodzeniem udało się go wyjąć. W skrzyni udało się odnaleźć kilka substancji alchemicznych. Porównując je do tych znalezionych wcześniej dowiedzieli się, iż mają przed sobą substancje, sygnowane literami TJ, WŚ oraz OA. Na biurku zauważyli również mapę Roottingham, z tajemniczym miejscem, oznaczonym niebieskim płomieniem.
Z pomieszczenia w którym się znajdowali, było jeszcze jedno wyjście. Po rozbrojeniu pułapek, znajdujących się przy drzwiach, weszli do niewielkiego pomieszczenia, w którym znaleźli małą stację alchemiczną. Przy jej pomocy, udało im się zidentyfikować mikstury jako trupi jad, wodę święconą oraz ogień alchemiczny, tracąc jednak do tego celu kilka sztuk złota.
Po zbadaniu substancji, grupa udała się z powrotem na parter, który tym razem dokładnie zbadali. Nie znaleźli nic szczególnego, poza prostym naszyjnikiem, z symbolem bogini Loun, który jej wyznawca - Xandrill postanowił podnieść, i założyć na swą szyję.
Później udali się na kolejne piętro po schodach. Im oczom ukazało się lustrzane odbicie pomieszczenia, które widzieli poprzednim razem, lecz bez biurka oraz kufra.Tym razem przed wejściem sprawdzili, czy w pokoju nie znajdują się pułapki. Jak się okazało, tu również było ich kilka. Po przejściu przez identyczne jak poprzednio drzwi, zauważyli coś zastraszającego - przy biurku ustawionym w rogu pomieszczenia siedział szkielet, drapiący po jego powierzchni. Wołania oraz próby trzęsienia ożywieńcem były daremne - dalej swym kościanym palcem drapał po biurku. Bohaterowie zauważyli, iż wydrapał on dwie litery - T oraz M.W pokoju nie znaleźli niczego ciekawego. Postanowili więc udać się pokonać atakujące miasto gobliny.
Po wyjściu z gildii i zrobieniu kilku kroków w kierunku wschodniej części miasta, bohaterowie spotkali widzianego wcześniej w świątyni paladyna. Po krótkiej rozmowie, dowiedzieli się, iż wszyscy magowie z gildii zostali wymordowani, i że od tamtej pory budynek jest zamknięty. Paladyn zabrał również naszyjnik kapłana, mówiąc, iż należy do jego brata, który to został z nim pochowany. Oznaczało to tylko jedno - coś sprawiło, iż magowie polegli w gildii wstali z martwych.
Kończąc rozmowę, trójka poszukiwaczy przygód ruszyła dalej w kierunku, z którego to ponoć atakują gobliny. Po drodze zostali jednak zaatakowani przez zbirów, wynajętych przez złodzieja, który z ich winy jakiś czas temu stracił dłoń.
Walka z bandytami w połowie została jednak przerwana przez straż, którzy to słysząc niepokojące dźwięki przybyli na ratunek. Bohaterowie mocno zranieni, postanowili udać się do karczmy na kolację oraz odpoczynek. Każdy z nich uzupełnił również zapasy pożywienia, by nie zabrakło ich w najmniej odpowiedniej chwili.
W nocy każdy z trójki mężczyzn usłyszał przerażające drapanie do swych drzwi. Jedynie ciekawski Xandrill postanowił je otworzyć. Jego oczom ukazała się spotkana wcześniej dziewczynka. Zapytała, dlaczego jej nie uratowali, po czym puściła się biegiem w ciemność korytarza, gdzie po chwili zniknęła z oczu Eladrina.
Rano, wojownicy postanowili, iż zamiast walczyć z goblinami, udadzą się do miejsca, które było oznaczone na mapie niebieskim płomieniem. Okazało się być starym magazynem. Gracze przeszukali parter, w którym znajdowało się bardzo dużo skrzyń i beczek. Otworzyli kilka z nich, znajdując nieco przydatnych rzeczy. Na piętrze natomiast znajdowała się przechowalnia wozów. Na owym piętrze udało się im znaleźć niewiele mówiące notatki alchemiczne, wyraźnie wskazujące jednak, iż na dole znajduje się klapa, prowadząca do pracowni.
Wojownicy zeszli na dół, przerzucając kilka skrzyń z centrum pomieszczenia. Tak jak się spodziewali, w podłodze znaleźli klapę, przez którą postanowili przejść. Znaleźli się w w pomieszczeniu, w którym znajdowały się drzwi do 4 innych pokojów. W jednym z nich dostrzegli znany już błękitny ogień, który prawdopodobnie, tak jak poprzedni, był portalem. W pozostałych trzech, znajdowały się maszyny, każda taka sama, z wystającą po boku dźwignią.
Żadna z nich nie chciała działać pojedynczo, bohaterowie wpadli na pomysł, iż powinni pociągnąć 3 dźwignie jednocześnie. Uruchomiło to w każdym z pomieszczeń pułapkę.
W pierwszym, w którym znajdował się Xandrill, pojawiły się obracające ostrza, blokujące wyjście z pomieszczenia. Nie zastanawiając się długo, zwyczajnie teleportował się poza klatkę.
W pokoju Farena, pojawiły się natomiast topory, w formie wahadeł, które zręczny niziołek ominął dzięki swoim gibkim ruchom. W pomieszczeniu Aberalda pokazały się dwa działa, strzelające strzałami w jego kierunku w równomiernych czasowych odstępach. Drakon z początku unikał strzał, wkrótce jednak postanowił wyjąć tarczę, z pomocą której osłonił się przed resztą strzał, zbliżył się do dział, niszcząc potem jedno o drugie.
Bez zastanowienia, mężczyźni udali się do pokoju z portalem. Postanowili najpierw wrzucić do niego Farena, przywiązanego do liny. Widząc jednak, że ta się urywa, wskoczyli za nim. Znaleźli się w krainie stylistycznie przypominającej miejsce w którym już kiedyś byli - Fallcrest.
Na początek postanowili wybrać się do stojącego w pobliżu klasztoru. Udali się do skrzydła, które w Rootingham przeznaczone było dla ludzi zarażonych. Spotkali w nim tajemniczą kreaturę stworzoną z cienia. Sprawiała wrażenie potwornie cierpiącej. Po dłuższej chwili prób, udało się nawiązać z nią kontakt. Wojownicy obiecali jej, iż dowiedzą się, kto był winowajcą śmierci człowieka. Wskazał on również miejsce, w którym znajdują się kolejne trzy tajemnicze mikstury. Następnie udali się do twierdzy, którą widzieli jakiś czas temu na horyzoncie.
Dostać się do niej jednak nie było łatwo, bowiem najpierw należało przedostać się przez mury. Po dłuższej chwili, całej trójce się to udało. Następnie, postanowili dostać się do środka przez dziurę w ścianie. Faren wszedł bez problemu, po czym zapalił w środku pochodnię. Jego oczom ukazały się olbrzymie ilości mrocznych zjaw, podobnych do tej, widzianej w klasztorze. Dzięki dostępowi do światła, Eladrin mógł teleportować się do środka twierdzy. Jedynie drakon miał problem z dostaniem się do środka, lecz po poszerzeniu szczeliny, oblodzeniu jej boków, oraz przy małej pomocy jego towarzyszy, on również dostał się do środka.
Ich oczom ukazały się po raz kolejny dwie klatki schodowe. Bali się jednak wyruszyć w którąś stronę, postanowili najpierw porozmawiać z duchami. Po dłuższej chwili przekonywań, duchy zgodziły się, by poszukiwacze przygód rozejrzeli się po budynku, lecz pod warunkiem, iż przez środkową, główną salę przejdą jedynie dwa razy.
Na tym to sesja się skończyła.
~Xandrill
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz