""
16.01.2016r. Sobota – godz. 16:30.
Uczestnicy:
- MP (K.)
- Faren (Łukasz)
- Xandrill (Kacper)
- Aberald (Adam)
Czas trwania : ok. 3h.
Po zabiciu piekielnego ogara PG zbadali tajemniczą, błękitną poświatę, płomień. Okazał się być teleportem, przez który przeszli. Pojawili się, z lekkim uczuciem deja-vu, na tej samej łące, na której rozpoczęli swoją przygodę jakiś czas temu. Jeszcze nim zdążyli się rozejrzeć, ich uwagę zwrócił krzyk strażnika z murów, nakazujący im wyjaśnić swoje przybycie. Cały ten czas mierzył do nich z kuszy.
Po krótkiej, chaotycznej wymianie zdań obu stron (żadna z nich nie wiedziała co się właściwie stało), hałas zwabił drugiego strażnika, który miał wartę również podczas pierwszej wizyty PG przy południowej bramie Roottingham. PG zostali wpuszczeni do miasta, z zastrzeżeniem, że mają nie sprawiać kłopotów, co się nie okazało takie proste…
Najpierw skierowali swoje kroki do karczmy „Zardzewiały pień”. Chcieli trochę odpocząć, kupić jedzenie i przeprowadzić rekonesans. Niestety, kiedy tylko podeszli do lady, zostali posądzeni przez karczmarza o bycie zabójcami i skutecznie wyproszeni, delikatnie rzecz ujmując.
Nie mając pomysłu co robić dalej ruszyli po prostu traktem na północ, po drodze szukając co przydatniejszych miejsc. W ten sposób znaleźli rynek, na który weszli. Trafili na dzień targowy, więc było tłoczno i można było kupić dosłownie wszystko. Delikatnie przepłacając uzupełnili swoje zapasy pożywienia, a późnej Aberald się targował o topór bojowy. Ostatecznie założył się z handlarzem, że jeżeli wygra z nim w siłowaniu się na rękę to przystanie on na jego ofertę… Po niezbyt długim pojedynku prawie złamał mu tą rękę. Niestety nie mógł go zakupić bez pozwolenia zarządcy miasta, MacThain'a.
PG kontynuowali spacer na północ, ku twierdzy w centrum miasta, gdzie siedzibę miał zarządca. Po drodze minęli jeszcze posterunek straży miejskiej, do którego zajrzeli. Kiedy weszli zobaczyli surowe pomieszczenie, a za kamienną ladą siedziała komendant straży, Nex. Zleciła im zadanie. Mieli pokonać hordy goblinów atakujące wschodnia część miasta. Jednakże robiło się już ciemno, więc PG ruszyli w kierunku górującego nad miastem klasztoru Ioun. Przenocowali tam i zagoili swoje rany. Następnego dnia podziękowali bóstwu za jego dobroć (mimo że tylko Xandrill ją wyznaje) i ruszyli na wschód, zająć się goblinami. Mniej więcej w czwartej części drogi Aberald poczuł szarpnięcie przy pasku, natychmiast zorientował się, że padł ofiarą kradzieży, jednak gdy się odwrócił zobaczył tylko uciekającą sylwetkę niziołka. Nie zastanawiając się dłużej ruszył za nim, heroiczny pościg skończył się pozytywnie dla drakona, a niziołek został przez niego pochwycony. Zakneblował go, a następnie poprowadził do swoich towarzyszy.
Zastał ich w dość nietypowej sytuacji, bo Faren tańczył półnago i zbierał monety do kapelusza, a Xandrill szorował głową o ziemię. Wspólnie podjęli decyzję, że złodzieja należy zaprowadzić do Nex.
Pani komendant i złodziej okazali się niezłymi znajomymi, więc dość niezręczna sytuacja wynikła, kiedy Nex ucinała mu rękę. PG wyszli z komisariatu i ruszyli dalej na wschód. Dotarli do kuźni, w której dziadek Aberalda zamówił piękny topór. Kowal, z którym rozmawiał Aberald, był również drakonem o imieniu Thregor. Okazało się, że ten topór już dawno sprzedał, jednak podał im położenie gildii magów, gdzie Xandrill będzie mógł zbadać mikstury, które znalazł podczas wyprawy.
Udali się prosto do budynku gildii, kiedy tam dotarli było około południa, PG zapukali do drzwi. Nie usłyszeli żadnego odzewu… Lecz zdecydowali się wejść do środka. Zostali zaatakowani przez 5 szkieletów znajdujących się w środku. Bój był zażarty, jednak udało im się ich pokonać.
Na tym sesja się zakończyła, a gracze z niezmierną niecierpliwością oczekują czwartej sesji.
~Aberald
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz